szynka w puszce prl
Pieczona peklowana szynka wieprzowa bez kości (ok. 13% tłuszczu) w puszce to produkt zawierający 14,00 mg witaminy C, 0 µg RAE witaminy A, 0 mg witaminy E, 0 i.u. witaminy D oraz 0 µg witaminy K.
Publikuję Państwu kolejny przepis na wyrób domowy. Szynka ta jest robiona w szynkowarze podobnie jak szynka drobiowa. Można tą szynkę zrobić w osłonkach barierowych termokurczliwych pod warunkiem, że mięso zostanie mocno upchane.
Puszka dobrobytu. Jacek Zalewski j.zalewski@pb.pl. opublikowano: 2013-04-16 08:13. Dosłownie na palcach jednej ręki dałoby się zliczyć produkty, które przez pół wieku PRL zyskały markę światową. W branży spożywczej to wódka Wyborowa i konserwowa szynka Krakus.
Krakus Szynka Polish Ham 455G od 14,95 zł Porównanie cen w 1 sklepach Zobacz pozostałe produkty w kategorii Mięso i wędliny Najlepsze oferty Opinie klientów - Ceneo.pl
KONSERWA KRAKUS SZYNKA PREMIUM 300G PUSZKA. 11, 25 zł. (37,50 zł/kg) 20,24 zł z dostawą. Produkt: Szynka w kawałku Krakus 300 g. dostawa we wtorek. dodaj do koszyka. Firma.
Na plaster szynki rozprowadź cienką warstwę serka, pomijając brzegi i zwiń je w rulonik. Następnie wszystkie faszerowane roladki przełóż do półmiska. Jeżeli chcesz przyozdobić swoje szyneczki w galarecie może do półmisku dodać groszek, marchewkę, pietruszkę, kukurydzę czy też kawałki jajka na twardo, technika i styl dowolny.
surat at taubah ayat 128 129 latin dan artinya. Lata 70-te PRL-u to okres towarów na kartki, braków w sklepach i tandetnego, zawodnego sprzętu RTV i AGD. Przedmiotem pożądania były towary w Pewexie dostępne za waluty wymienialne. Ceny w Pewexie, mimo że niskie, przekraczały możliwości przeciętnych ludzi. Mimo to Polacy starali się uzbierać na waluty u cinkciarza i kupić modne ubrania, zabawki zachodnich firm, niedostępne gdzie indziej dezodoranty, czy niezawodny sprzęt RTV zachodnich marek. Dowiedz się, jakie towary oferowały sklepy Pewexu w czasach PRL. Jeśli szukasz więcej informacji i ciekawostek historycznych, sprawdź także zebrane w tym miejscu artykuły o PRL. Czym był Pewex w PRL i kto mógł kupić towary z Pewexu Władze ludowe w PRL starały się skupować od obywateli waluty wymienialne, których posiadanie było do 1956 roku nielegalne. Początkowo istniały sklepy walutowe banku PeKaO, w których można było kupić trudno dostępne towary. Pewex, czyli Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, powstało w 1972 roku z przekształcenia tych sklepów. Cennik w Pewexie ustalano na bazie dolara amerykańskiego, lecz płacić można było wszystkimi walutami oraz bonami walutowymi PeKaO. Jak na kieszeń zwykłego Polaka ceny w Pewexie były dość wysokie. Pewexy działały na zasadzie sklepów duty free, dlatego też ceny w Pewexie były bardzo niskie w porównaniu do cen towarów w krajach zachodnich. Jednak ówczesny przelicznik walut sprawiał, że dla zwykłego Polaka zakupy w Pewexie były prawie niedostępne. Przeciętni ludzie nie byli w stanie zaopatrywać się w Pewexie, a jeśli już to okazjonalne, jeśli dana rzecz była naprawdę niezbędna. Jedynym sposobem pozyskania walut na produkty z Pewexu, był nielegalny zakup walut u cinkciarza lub kogoś znajomego, kto je miał. Cinkciarze z reguły stali pod sklepami Pewexu. Posiadali oni waluty najczęściej od dewizowych turystów, którym bardziej opłacało się wymienić waluty na złotówki u cinkciarza niż w banku. Mimo wysokiego przelicznika oraz niebezpieczeństwa nielegalnej transakcji Polacy próbowali zaopatrzyć się w waluty, na przykład wyjeżdżając do innych demoludów, gdzie przelicznik był bardziej przystępny. Władze ludowe patrzyły przez palce na te transakcje, zaś niebezpieczeństwo polegało na tym, że osoba niedoświadczona mogła zostać oszukana, okradziona, a nawet pobita, jeśli trafiła na oszusta. Towary z Pewexu - najbardziej pożądane produkty w PRL Jakie produkty z Pewexu były obiektem marzeń przeciętnych Polaków Pewex oferował przede wszystkim towary zachodniej produkcji, lecz także polskie towary eksportowe. Jakie produkty można było kupić w Pewexie: artykuły żywnościowe, alkohol i papierosy, ubrania, tkaniny i włóczki, kosmetyki i środki higieniczne, zabawki, artykuły RTV i AGD oraz mikrokomputery, samochody i akcesoria, sprzęt sportowy, materiały budowlane i narzędzia. Zakupy w Pewexie były marzeniem dla każdego. Dreszcz emocji czuło się nawet, odwiedzając sklep, aby tylko popatrzeć na zagraniczne kosmetyki, ubrania, czy zabawki. W PRL fascynacja krajami zachodnimi i ich produktami była ogromna. Uchodziły one za szczyt marzeń i ideał doskonałości, szczególnie że jakość towarów produkcji polskiej i demoludów pozostawiała wiele do życzenia. Zaś w okresie znacznych braków zaopatrzenia, Pewex był jedynym sklepem, gdzie zawsze można było dostać niezbędne towary, jak np. papier toaletowy. Jeśli szukasz więcej ciekawostek, sprawdź także ten artykuł o 10 osobach, które kształtowały opinie Polaków w czasach PRL. Produkty spożywcze w Pewexie Jednym z najczęściej kupowanych towarów w Pewexie były wódki. Najpopularniejsze były Gold Waser, Advokat, whisky Johnnie Walker, francuski szampan czy też hiszpański poncz Jerezano, zaś w czasach alkoholu na kartki także polskie wódki jak Żubrówka czy Żytnia. W Pewexach dostępne było także piwo w puszkach, które teraz stoi w każdym sklepie, a wtedy było niespotykanym rarytasem. Co ciekawe w Pewexie nie obowiązywała sprzedaż alkoholu po 13. Deficytowym towarem na kartki były papierosy, zaś w Pewexach za waluty dostępne były takie marki jak: Marlboro, Dunhill, Lord. W czasach, gdy po wędlinę stało się w długich kolejkach i nie dla każdego wystarczyło, w Pewexie dostępny był polski produkt eksportowy - szynka konserwowa w puszce. Zdarzało się, że w przeciętnych rodzinach szynka ta pojawiała się na święta i smakowała wspaniale. Starsi ludzie kupowali w Pewexach produkty zdrowotne, jak Buerlecithin, Biovital, czy Amol, których nie było w zwykłych aptekach. Dla dzieci szczytem atrakcji była Coca Cola w puszkach oraz gumy McDonald z kolorową historyjką w opakowaniu. Na półkach Pewexów leżały najróżniejsze słodycze, czekolady, kawa, jak również owoce cytrusowe i banany. Ubrania i kosmetyki z Pewexu O ciuchach z Pewexu młody człowiek z PRL mógł sobie tylko pomarzyć. Dla ówczesnych nastolatków szczytem marzeń były spodnie jeansowe, Levisy, Wranglery, Rifle, czy Montany. Oryginalne można było kupić tylko w Pewexie, zaś podróbki na bazarze, choć tu i tu cena przekraczała budżet rodziców. W Pewexach królowały także tkaniny jak grempliny, jedwabie, sztuczne futerka. Wtedy prawie każda kobieta umiała szyć, a własnoręcznie uszyty ciuch wychodził taniej. Szczytem marzeń była wełna moherowa oraz sweterki szetlandy. Każda dziewczyna marzyła o tym, aby zrobić sobie na drutach puchaty sweterek z moheru, lub choćby czapkę. Co ciekawe w Pewexie można było kupić, niedostępne w innych sklepach, peruki. Pewexy nie były sklepami samoobsługowymi. Towary z Pewexu podawał sprzedawca, zaś ubrania były ładnie poukładane na półkach sklepowych lub leżały pod oszkloną ladą. Atrakcyjnym asortymentem Pewexu były kosmetyki i dezodoranty. Szczególną popularnością cieszyły się kosmetyki Chanel i Max Factor. W zwykłych sklepach dezodoranty właściwie nie istniały, zaś w Pewexie oferowano pachnące dezodoranty w sprayu wiodących firm zachodnich. Produkty z Pewexu - zabawki i rozrywka Dla dzieci szczytem marzeń były klocki Lego, samochodziki Matchbox czy lalki Barbie - dostępne tylko w Pewexie. Natomiast dla młodzieży i dorosłych marzeniem był sprzęt elektroniczny i grający. Była to epoka magnetofonów i walkmenów na kasety. Telewizory kolorowe dopiero wchodziły na rynek. Sprzęt polskiej produkcji należało upolować w sklepie, stojąc w długich kolejkach lub biegając od sklepu do sklepu o 11 rano. Ówczesny sprzęt był tak zawodny, że każdy drżał czy się za chwilę nie zepsuje. Z naprawą też nie było łatwo, gdyż terminy naprawy były długie i częso po miesiącu oczekiwania otrzymywało się z powrotem nienaprawiony sprzęt, bo “nie ma części”. Dobrej jakości sprzęt zagraniczny, który się nie psuł, można było kupić tylko w Pewexie. Królowały takie marki jak Panasonic czy Sharp. Pewex był też jedynym źródłem nowoczesnego sprzętu jak magnetowidy czy mikrokomputery. Cennik sprzętu RTV przekraczał możliwości przeciętnego Polaka. Aby kupić TV lub magnetowid w Pewexie należało zbierać wiele miesięcy czy lat. Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny? Dla 98,2% czytelników artykuł okazał się być pomocny
Konserwy mięsne w puszkach Jest 6 produktów. Pokazuje 1 - 6 z 6 elementów Wołowina w sosie własnym [300g] Mięso wołowe 80%, woda, sól, mieszanka przypraw i ekstrakty przypraw, wzmacniacz smaku (glutaminian monosodowy), glukoza, białka mleka (łącznie z laktozą), białko zwierzęce, (wieprzowe kolagenowe), przeciwutleniacz E301, stabilizatory E450, E451, E407A, substancja żelująca E407, skrobia, maltodekstryna, substancja konserwująca E250. Produkt może zawierać:... 10,93 zł za sztukę Gulasz angielski [300g] Mięso wieprzowe 80%, woda, sól, białko wieprzowe kolagenowe, przyprawy, aromaty, ekstrakty przypraw, substancja konserwująca E250. Produkt może zawierać: zboża zawierające gluten, mleko łącznie z laktozą, jaja, seler, soję, gorczycę. Wartość odżywcza w 100 g produktu: Wartość energetyczna 813 kJ / 196 kcal; tłuszcz 14 g, w tym kwasy tłuszczowe nasycone... 10,53 zł za sztukę Konserwa turystyczna [300g] Mięso wieprzowe 64%, woda, tłuszcz wieprzowy, sól, przyprawy, skrobia modyfikowana, białko wieprzowe kolagenowe, białko sojowe, hydrolizat białka sojowego, błonnik pszenny, substancja zagęszczająca: guma ksantanowa, aromaty (soja), cukry: maltodekstryna, glukoza, wzmacniacz smaku: glutaminian monosodowy, stabilizatory E450, E451, substancje żelujące:... 7,60 zł za sztukę Konserwa podobna do tej z PRL-u [300g] Mięso wieprzowe 66%, woda, skrobia modyfikowana, sól, tłuszcz wieprzowy, stabilizator: trifosforany, substancja żelująca: E407a, białko wieprzowe kolagenowe, błonnik pszenny, glukoza, wzmacniacz smaku: E621, przeciwutleniacz: E316, aromaty (w tym aromat dymu wędzarniczego), substancja konserwująca: E250. produkt może zawierać: zboża zawierające gluten,... 7,13 zł za sztukę Szynka drobiowa [300g] Mięso drobiowe z uda kurczaka 80%, woda, skrobia, sól, substancja zagęszczająca: przetworzone wodorosty morskie z gatunku Eucheuma, maltodekstryna, wzmacniacz smaku: glutaminian monosodowy, aromat, ekstrakt drożdżowy, substancja konserwująca: azotyn sodu. Produkt może zawierać: zboża zawierające gluten, mleko łącznie z laktozą, jaja, seler, soję,... 9,91 zł za sztukę Golonka extra [300g] Golonka wieprzowa bez kości ze skórą 70%, woda, sól, stabilizator E450i, substancje żelujące E407, E407a, białko sojowe, białko wieprzowe kolagenowe, skrobia, przeciwutleniacz E301, aromaty (gluten z pszenicy, mleko), maltodekstryna, wzmacniacze smaku E635, E621, laktoza z mleka, cukier, czosnek suszony, przyprawy (gorczyca), ekstrakty przypraw, błonnik... 8,24 zł za sztukę Pokazuje 1 - 6 z 6 elementów
W 1947 roku ogłoszono, że podczas Wielkanocy nie będzie strzelaniny. Wydano nawet specjalny komunikat w tej W okresie świątecznym zabrania się strzelaniny zarówno z broni palnej, jak i straszaków, petard oraz żabek sporządzonych z kalichloricum oraz innych materiałów wybuchowych - pisano w komunikacie. - Składom aptecznym, drogeriom i innym sklepom zabrania się sprzedaży chloranu potasu i wszelkich substancji o właściwościach wybuchowych.„Dziennik Łódzki” pisał, że przed świętami zdrożały artykuły spożywcze i wielki ruch panował w sklepach z materiałami piśmienniczymi, które odwiedzano, by kupić świąteczne kartki. - W niektórych nawet ich zabrakło - informowali dziennikarze. - Ale wystarczyło wejść do pierwszej lepszej cukierni, gdzie kilkoro małych przekupniów oferuje gościom kupno kart świątecznych, oczywiście po wyższej cenie. W Wielki Piątek w kościołach nie odprawia się mszy, a przed kościołami sprzedawano korony cierniowe, wodę święconą i widłaki do przybrania stołu i wyjazdyJuż w Wielki Piątek łodzianie odwiedzali kościoły, by obejrzeć Groby Pańskie. Na przykład w kościele garnizonowym przy Placu Wolności grób Chrystusa urządzono pod okopami, w których czuwał polski żołnierz. - Z boku widnieją trzy krzyże: Symbol Męki Pańskiej i symbol męki narodu polskiego w czasie okupacji hitlerowskiej - pisał „Dziennik Łódzki”. - Przed tym grobem straż pełni wojsko, straż i żołnierze. W kościele Serca Jezusowego, świątyni akademickiej czuwają harcerze i studenci. Tu grób został urządzony bardzo skromnie, ale ta prostota też ma swoja wymowę. Postać Chrystusa leży wśród kwiatów pod trzema czarnymi, dębowymi krzyżami. Najbardziej zbliżony do prawdziwego jest Grób w kościele św. Krzyża. Nad grotą z białego marmuru oświetlone delikatnie światłem chylą się wysokie 1947 roku rezurekcja odprawiana w kościele garnizonowym była transmitowana przez polskie radio. I słuchano jej także w Stanach Zjednoczonych... Były to jedne z ostatnich takich opisów Wielkanocy jakie miały miejsce w łódzkich gazetach do 1956 r. W okresie stalinizmu nie wspominano o kościelnych świętach. Ale potem się to zmieniło. W 1959 roku pisano, że przed Wielkanocą sensację wywołał ślub pary, która w sumie miała 170 lat! On - 87, a ona - 83. Informowano, że na wystawach sklepów pojawiały się baranki, zajączki, jajeczka, symbol świąt wielkanocnych. Łodzianki chętnie odwiedzały też „Dom Gospodyni” przy ul. Piotrkowskiej 55. Miały kupować plastykowe naczynia, a więc maselniczki, koszyczki na pieczywo. Kupowały też komplety garnków aluminiowych, brytfanny do ciast i uniwersalne szybkowary. Pisano, że 200 łodzian na święta pojechało do Strzelaniny świątecznej było mniej niż zazwyczaj - pisał „Dziennik Łódzki”. - Jednak i tym razem nie obyło się bez wypadków. Podczas rezurekcji w kościele przy ul. Łąkowej 20-letni Marian Matysiak zamieszkały przy ul. Rybnej strzelał na wiwat. W pewnej chwili po eksplozji „brukowiec” uderzył go w głowę powodując pęknięcie czaszki. Matusiaka odwieziono do szpitala przy ul. Żeromskiego. Tego samego dnia na ul. Nowotki, w okolicach kościoła św. Teresy nieznany mężczyzna strzelał z petard wskutek w głowę i ramię został ranny 10-letni Andrzej Grabowski. W drugi dzień świąt miarę przebrał Józef Zimny zamieszkały na Nowy Złotnie, który oblał z kubła kobietę niosącą niemowlę na ręku. Za taki niesmaczny kawał został zatrzymany przez 1964 roku wielu łodzian wyjechało na święta do rodzin o czym miał świadczyć wzmożony ruch na dworcach autobusowych i kolejowych. Pogotowie odnotowało 500 zgłoszeń, z których 20 proc. dotyczyło dolegliwości żołądkowych. Natomiast 45 osób, w tym trzy kobiety, spędziły święta w Izbie Wytrzeźwień. W 1966 roku łodzianie spędzili na ogół święta spokojnie i kulturalnie. MO interweniowało tylko w 50 Były to przeważnie nieporozumienia w prywatnych mieszkaniach - informował „Dziennik Łódzki”. - Spory towarzysko rodzinne rozwiązywano przy świątecznej wódce. Święta Wielkanocne to najlepszy czas do zawierania małżeństw. W łódzkich USC udzielono ślubu ponad 600 parom. Większość „młodych panien” wystąpiła w białych sukienkach, przeważnie z koronki, do tego krótki welon i wiązanka. Zdarzały się też garsonki, przeważnie z białej elany lub w pastelowych 1970 roku Wielkanoc upłynęła w Łodzi w zadymce śnieżnej. Reporterzy „Dziennika Łódzkiego” dziwili się, że w dziewiątym i dziesiątym dniu kalendarzowej wiosny była zimowa Zabrakło nam chemicznych środków do walki z śniegiem - informował dyżurny MPO. - Nikt nie spodziewał się, że będą potrzebne jeszcze w końcu marca. Z soboty na niedziele po mieście kursowało 18 pługopiaskarek! W drugi dzień świąt na trasy wylotowe, Rokicińską, Zakładową, Brzezińską wyjechały pługi odgarniające zasypujący jezdnię 1974 roku meldowano, że łódzki handel jest przygotowany do świąt wielkanocnych. Jak zapewniała kierowniczka sklepu przy ul. Piotrkowskiej 93, że nie brakowało szynki konserwowej, mniej było szynki bez kości, którą najchętniej kupują Dobre jest też zaopatrzenie w mięso, zwłaszcza mrożone - dodawała kierowniczka sklepu. - Nie powinno zabraknąć białej Łodzi miały też dotrzeć dostawy fińskiego pieczywa cukierniczego, a także polskie wyroby czekoladowe. Czekano na transport pomarańczy. Tłoczno było na rynkach, gdzie łodzianie kupowali wierzbowe bazie. Zachęcano też mieszkańców Łodzi, by święta spędzali na świeżym powietrzu, bo miała dopisać pogoda. Między innymi do odwiedzenia Ośrodka na Chojnach, jak nazywano Stawy Jana czy ośrodek w Parku im. 1 Maja, czyli Stawy Stefańskiego. Wodą napełnione były też stawy w Arturówku, a w drugi dzień świąt miała być otwarta wypożyczalnia kajaków. W święta ślub wzięło 120 par. W łódzkich urzędach odbyło się także uroczyste nadanie 1976 roku Wielkanoc przywitała łodzian niemal letnią pogodą. Temperatura przekraczała 20 stopni Celsjusza. Reporterzy „Dziennika Łódzkiego” zauważyli, że w świąteczne dni Łódź W przedświątecznym tygodniu pociągami i autobusami do krewnych i przyjaciół wyjechało około 150 tysięcy łodzian - wyjaśniano. - A co najmniej kilkadziesiąt tysięcy wyjechało swoimi samochodami. Mieszkańcy Łodzi spędzili święta przy suto zastawionym stole, o czym mogą poświadczyć pracownicy pogotowia ratunkowego, którzy w kilkudziesięciu przypadkach musieli udzielać pomocy w przypadkach spowodowanych niepohamowanym łakomstwem. Udzielono też około 200 ślubów i na każdym kroku w mieście widziano samochodowe orszaki weselne. Poniedziałkowy ranek upłynął pod znakiem śmigusowej tradycji. Prym wiodła młodzież, która nie traciła żadnej okazji, by oblać pasażerów tramwajów czy autobusów. Na niektórych ulicach wodę lano z okien wieżowców. Przed świętami przedstawiciele Wydziału Handlu zapewniali, że łódzkie sklepy są bardzo dobrze zaopatrzone w drób, jajka, warzywa, nabiał, a także ryb, ogórków i kiszonej kapusty. Otrzymały też dodatkowe dostawy rodzynek, migdałów i wyrobów czekoladowych. Opóźniły się jednak transporty pomarańczy. Niedobory były w dostawach śledzi, konserw rybnych, żelatyny i 1979 roku Wielkanoc znów minęła spokojnie. Jak zapewniał dyżurny Komendy Miejskiej Milicji nawet tradycyjny śmigus - dyngus był kulturalny. Łódzcy strażacy musieli kilka razy interweniować. Między innymi paliła się kołdra przy ul. Kopcińskiego i mięso w garnku przy ul. Kossaka. Dopisała pogoda, która sprzyjała spacerom. Tłoczno było w parkach i A ci, którzy zostali w domu nie mogli narzekać na atrakcyjny program w radiu i telewizji! - pisał „Dziennik Łódzki”.Przed Wielkanocą w 1981 r. przygotowywano się do wprowadzenia kartek na W naszych zakładach wszystko jest zapięte na ostatni guzik! - mówił Józef Andrzejewski, dyrektor Okręgowego Przedsiębiorstwa Przemysłu Mięsnego. - Polędwicę, baleron, szynkę konserwową, kiełbasę krakowską parzoną i mielone klienci będą otrzymywać plastrowane w 100 gramowych porcjach. Opakowań mamy pod dostatkiem. Martwi nas za to znaczny spadek skupu mięsa w ostatnich dniach. Zamiast 4 tysiąca sztuk trzody chlewnej skupujemy 2 tysiące. Zamiast 400 sztuk bydła - kartki żywność Polacy zaczęli kupować od 1 kwietnia 1981 r. Reporterzy „Dziennika Łódzkiego” ruszyli więc na rajd po sklepach mięsnych w W znacznej części sklepów formowały się kolejki ludzi pragnących zarejestrować kart zaopatrzeniowych - relacjonowali reporterzy „Dziennika Łódzkiego”. - Przy okazji nie obyło się bez scysji. W niektórych sklepach dzienny limit możliwości obsłużenia konsumentów już się w stanie wojennymPierwsza Wielkanoc stanu wojennego przypadła 11 i 12 kwietnia. Informowano, że dla wszystkich kobiet pracujących w gospodarce uspołecznionej będą miały wolną Wielką Sobotę. Ożywiony ruch panował w łódzkich Największe kolejki obserwujemy przy stoiskach z alkoholem, herbatą, śmietaną, a także tam gdzie można kupić owoce cytrusowe - pisał „Dziennik Łódzki”. - Przed świętami w łódzkich sklepach znalazło się 35 tys. litrów win gronowych, a ma być dostarczonych kolejnych 7 tys. Zmalały za to zapasy herbaty w łódzkich hurtowniach, bo trafiły do sklepów. Zawieziono tam 147,5 tony. Ale, że od dłuższego czasu brakowało w nich herbaty, to błyskawicznie została wykupiona. Niemniej w piątek i sobotę do łódzkich sklepów trafi jeszcze 30 ton herbaty. Również w tych dniach rozwiezione zostaną resztki kubańskich i tureckich pomarańczy - około 15 ton, a także 10 ton cytryn. Skończyły się za to rodzynki, których sprzedano 35,5 też, że przed świętami nie zabraknie chleba. Świąteczne wędzonki można było kupić na kartki. Na głowę przypadało 300 gram. - Niektóre sklepy odmawiały przyjmowania tych delikatesowych wędlin - informował „Dziennik Łódzki”. - Do bałuckich sklepów dostarczono 35 ton tych wędzonek, a sprzedano tylko 15. Łódzki sztab żywnościowy zastanawiał się jak rozwiązać ten problem. Po wielu naradach ustalono, że decyzję w tej sprawie podejmie zarząd „Społem”, który na bieżąco ma monitorować sprzedaż w sklepach zgodnie z tym co pisała łódzka prasa, Wielkanoc przebiegła spokojnie. Tyle, że łodzianie źle zinterpretowali telewizyjną wypowiedź wiceprezydenta miasta, że w Wielki Piątek zniesiona zostanie limitowana sprzedaż, jak to określono szlachetnych wędlin. A stało się to dopiero w sobotę. Był jeszcze jeden problem związany z zaopatrzeniem, bo do Łodzi nie dotarły zapowiadane dostawy cytrusów i herbaty. Podkreślano, że w święta wiele pracy miały łódzkie Urzędy Stanu Cywilnego. Tylko na Polesiu udzielono ich Nietypową atrakcją był podwójny ślub - pisał „Dziennik Łódzki”. - Związek małżeński zawierało jednocześnie dwóch braci - Stefan i Sławomir Bartosowie. Ślubu udzielały mu trzy osoby, co nadało temu wydarzeniu jeszcze bardziej uroczysty tamtą Wielkanoc nie dopisała pogoda. Świeciło słońce, ale zaraz po tym w mieście była śnieżna zawierucha. Było więc wietrznie i 1984 roku Wielkanoc wypadła 22 kwietnia i tym razem pogoda dopisała. Termometry wskazywały nawet 25 stopni Celsjusza. - Rozgrzaną atmosferę łagodziły dość skutecznie tłumy zwolenników tradycji „lanego poniedziałku” - zauważał „Dziennik Łódzki”. - W zależności od wieku posługiwano się bardzo różnymi naczyniami. Małe dzieci korzystały z tradycyjnych śmigusówek, ale dorastająca młodzież wolała garnki, rondle, a nawet wiaderka. Zwyczaj zwyczaje, ale zupełnie co innego gdy ktoś z rodziny poleje nas odrobiną dobrych perfum, a gdy ktoś nagle wyleje nam na ulicy na głowę kubeł zimnej wody. Właśnie w poniedziałek większość zgłoszeń do oficera dyżurnego milicji dotyczyła wyrostków, którzy fundowali łodzianom takie atrakcje. Ożywiony ruch panował na łódzkich dworcach. Na przykład w Wielki Czwartek na Dworcu Fabrycznym sprzedano 11 tysięcy biletów, a na Dworcu Kaliskim - 9 tysięcy. Zatłoczone były pociągi dalekobieżne jadące w kierunku Warszawy, Gdańska, Wrocławia i Gliwic. Z kompletami pasażerów odjeżdżały też autobusy PKS. - Nasilenie ruchu pasażerskiego nastąpiło w piątek - pisał „Dziennik Łódzki”. - Niełatwo było znaleźć miejsce w pośpiesznym pociągu „Podlasie” do Terespola czy do Zakopanego, który ciągnął dodatkowo dwa wagony do Krynicy, a także w osobowych do Jeleniej Góry i Wielkanocy 1987 roku informowano, że w Wielki Piątek łodzianie pobili rekord jeśli chodzi o zużycie wody - 396 tysięcy metrów W związku z tym mieszkańcy Stoków narzekali na niskie ciśnienie wody w kranach - informował „Dziennik Łódzki”. - A mieszkańcy zgierskich Proboszczewic narzekali na brak gazu. Tłumaczono, że to skutki powszechnego gotowania, pieczenia i smażenia. Natomiast w święta strażacy interweniowali aż 42 razy, na szczęście nie były to groźne przypadki. Na nadmiar klientów nie narzekała Izba w 1989 roku na pierwszej stronie „Dziennika Łódzkiego” pisano o uroczystościach Wielkiego Tygodnia w Watykanie. Jednocześnie były to wesołe święta dla mieszkańca Dąbrowy, który bezbłędnie wytypował wyniki trzynastu meczów ligi angielskiej i wygrał ponad 44 mln zł. Informowano też, że już za kilkadziesiąt dni zniknie cenzura. Ostatnia Wielkanoc PRL-u upłynęła w Łodzi spokojnie. - Nawet silny wiatr nie spowodował tym razem poważnych szkód - informował „Dziennik Łódzki”. - Inżynierowi województwa zgłoszono tylko „wywrotkę” płotu przy ul. 22 lipca w Łodzi. Energetycy zanotowali wprawdzie kilka awarii, ale usuwano je na bieżąco. Również strażacy nie musieli się przepracowywać, choć w sobotę i niedzielę było kilka drobnych „Dziennika Łódzkiego” zauważali, że Wielkanoc w 1989 roku łodzianie spędzali głównie w domach, przy bardziej lub mniej suto zastawionych stołach. - Zdaje się, że na niektórych podstawową potrawą była wódka - zauważał lekarz dyżurny łódzkiego pogotowia. - „Alkoholowych” wezwań było trzy razy więcej niż zwykle. Kiedyś dolegliwości spowodowane spożycie nadmiernej ilości trunków nie były tak poważne jak teraz. Widać wyroby monopolu spirytusowego są coraz gorsze...Choć wiele osób piło w Wielkanoc, to w łódzkiej Izbie Wytrzeźwień nie było tłoku. W pierwszy dzień świąt przywieziono tam zaledwie 10 osób, a w wielkanocny poniedziałek - dwóch mężczyzn i kobietę. - Ale w wielkanocny poniedziałek w niektórych rejonach miasta odbywały się polowania - pisał „Dziennik Łódzki”. - Na Retkini kilkudziesięcioosobowe watahy młodzieńców z wiadrami polowało na świątecznie ubranych przechodniów. Milicja przyjmowała też skargi na dyngusowe ekscesy przed niektórymi kościołami, gdzie grupy wyrostków atakowały wiernych przy pomocy wszelkich dostępnych naczyń z zimną wodą...
szynka w puszce prl