tak ja nic nie czuje
Hehe dobre jak chcesz czuc ciaze ..ja do 30 tc 3 razy tylko wymioty zero mdlosci nic od 30 caly czas szpitale ..biegunki zaparcia. Klucia w pochwie bol pachwin kregoslupa wszystko naraz i silne
:) tylko ze widzisz ja nie chce narzekac ale mnie tez jest ciezko znalezc sily. czuje sie tak POTWORNIE samolubna ale to jest taki ciezar podwojny a nawet potrojny: po pierwsze teraz mama ma tylko mnie, po drugie jest bardzo zrozpaczona strata, po trzecie ja tez jestem przygnebiona strata bo ja tez stracilam ja wiem ze mama ma GORZEJ ale ja tez
Posty: 92. Odp: Powiedzial, ze mu zalezy, ale nie czuje tego. Możesz powiedzieć Mu o swoich odczuciach tak naprawdę i tak już nic nie stracisz. Zależy jak bardzo Ci na nim zależy i czy chcesz jeszcze dać Mu szansę. Z tego co piszesz to dla Mnie też tak wygląda jakby Mu zależało tylko na jednym.
Kiedy mogłam powiedzieć na głos, że choruję na depresję. Wtedy stałam się spokojniejsza. Zobaczyłam, że nie jestem z tym problemem sama. Zrozumiałam, że nie tylko ja tak mam, że nie jestem nienormalna. Julii terapia bardzo pomogła. Niestety, depresja nadal obecna jest w jej życiu.
Ja na przykład zawsze chciałam zrobić coś szalonego i nieprzewidywalnego. Coś, co odbiega od codziennej rutyny. Powiedzieć, co się naprawdę myśli i czuje. I można to zrobić. Może mieć to różne skutki, możemy coś zniszczyć, coś zbudować. Ale nawet jeśli nam nie wyjdzie nasza szalona rzecz, nie powinniśmy żałować.
I zawsze było tak samo, to znaczy szybko miałem erekcję, rozpoczynaliśmy stosunek, a ja nic nie czułem. Stosunek trwał minutę, najwyżej dwie i kończył się wytryskiem, wtedy tylko
surat at taubah ayat 128 129 latin dan artinya. AUTORWIADOMOŚĆ Autorytet Postów: 1274 686 Wysłany: 15 maja 2019, 13:43 Dziewczyny, nie wiem czy bez sensu się nakręcam ale to moja pierwsza ciaza i obserwuje swój organizm. Jestem w 5 tygodniu i nie czuję objawów. W terminie @ i kilka dni po pobolewal mnie brzuch, kluly jajniki, mocno bolały piersi itd. Teraz żadnych boli, mdłości, piersi też przestają boleć. Nawet żadnego śluzu nie mam, całkowita susza. Wiem że jest jeszcze wcześnie i objawy mogą się rozkręcić ale po prostu nie czuję się jakbym była w ciąży. Niestety mieszkam w UK i tutaj na pierwszą wizytę trzeba czekać do 8 tygodnia a usg jest dopiero w 12 tygodniu. Masakra zwariować można. Czy któraś z was też tak przechodziła początki i mimo to wszystko było z dzieckiem w porządku? Synek 💙 Córcia ❤️ Aniolek 9 tc Leira Autorytet Postów: 4347 1192 Wysłany: 16 maja 2019, 09:52 Tak, to 100% normalne, pierwsze objawy (ból piersi, bóle "menstruacyjne") są w okresie spodziewanej miesiączki, potem zwykle jest chwila wytchnienia, a typowe objawy ciążowe zwykle pojawiają się po 7 tygodniu, choć są kobiety, które nie mają żadnych objawów wczesnej ciąży i to też normalne. Śpij spokojnie. Lilka94 lubi tę wiadomość Martek&M Autorytet Postów: 816 664 Wysłany: 17 maja 2019, 09:49 Ja dzisiaj zaczęłam 6tydzień ciąży (5tyd i 0d) i też nic nie czuje za bardzo. Oprócz tego że jak wchodzę po schodach czuje się jakbym przebiegla maraton i serce mi wali to bym nie myslala ze jestem w ciazy :p mialam dwa dni takiego zmeczenia, ze jak wrocilam z pracy musialam się przespać ale teraz ustąpiło. Więc to normalne kochana, nic się nie martw Lilka94 lubi tę wiadomość ❤️Mikuś❤️ ❤️ Auricomka Autorytet Postów: 1213 276 Wysłany: 2 lipca 2019, 16:15 Kurcze dziewczyny mnienartwi to samo. Do wczoraj miałam silne bóle podbrzusza , odrzucało mnie od meisa ból piersi a dzisiaj nie odczuwam za bardzo objawów i się martwię. Zaczęłam 6tydzien. [konto usunięte] Wysłany: 2 lipca 2019, 19:41 Auricomka wrote: Kurcze dziewczyny mnienartwi to samo. Do wczoraj miałam silne bóle podbrzusza , odrzucało mnie od meisa ból piersi a dzisiaj nie odczuwam za bardzo objawów i się martwię. Zaczęłam 6tydzien. Spokojnie ja tezvjuż podchodzę pod 7 tydzień i też nic mi nie dolega . Chociaż jutro mam usg to będę wiedziała bo też mnie czarne myśli nachodzą jednak zdaje sobie sprawę z tego że wszystkie objawy mogą być A nie muszą. Mnie piersi bolą przez cały dzień najgorzej jak ściągam biustonosz na noc. Za to jak rano wstaje to flaki i bolą tylko z boku - i to delikatnie. Historia się powtarza codziennie- cały dzień bolą wieczorem najgorzej rano już nic Auricomka Autorytet Postów: 1213 276 Wysłany: 2 lipca 2019, 21:19 Ja czuję neisyqbilnosc emocjonalna i wrócił ból brzucha Auricomka Autorytet Postów: 1213 276 Wysłany: 2 lipca 2019, 21:19 Macie też takie nastroje od czapy? sucharek85 Autorytet Postów: 1248 764 Wysłany: 4 lipca 2019, 20:18 Auricomka wrote: Macie też takie nastroje od czapy? Ja teraz jestem na l4, to czuje spokój. Ale jak chodziłam do pracy to mnie wszystko wkurzało i dosłownie miałam ochotē wszystkich wyzabijać. A teraz moje dolegliwosci przerzuciły sie na zoładek, wiec chodze zamulam i najchetniej by, nie ruszala sie z kanapy 😉 Betiblu lubi tę wiadomość polip, puste jajo płodowe, zespół Ashermana 2016/17 niedoczynność tarczycy, mutacja genu protrombiny 20210 i /MTHFR histero/ laparo - - jajowody drożne, 3x IUI - nie udana - ivf Artvimed, krótki protokół ( pobrano 21 komórek, 8 zamrożonych, 2 zarodki ) - crio ;( - ivf na ❄komórki się nie rozmroziły, crio blastki 333 7dpt 43, 9dpt 106, 28dpt ❤ Sara 👣 2990g, 53cm Auricomka Autorytet Postów: 1213 276 Wysłany: 6 lipca 2019, 12:22 sucharek85 wrote: Ja teraz jestem na l4, to czuje spokój. Ale jak chodziłam do pracy to mnie wszystko wkurzało i dosłownie miałam ochotē wszystkich wyzabijać. A teraz moje dolegliwosci przerzuciły sie na zoładek, wiec chodze zamulam i najchetniej by, nie ruszala sie z kanapy 😉 Który to tydzień? Kala Autorytet Postów: 3851 1175 Wysłany: 6 lipca 2019, 12:55 Auricomka wrote: Macie też takie nastroje od czapy? Ja w pierwszej ciąży nagle bez powodu poryczałam się w pracy, aż musiałam się zwolnić. Na powrocie kupiłam test i wyszedł pozytyw na tydzień przed spodziewaną miesiączką. Także u mnie to był pierwszy objaw ciąży 😀 fizycznie nic nie czułam Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2019, 12:58 Auricomka Autorytet Postów: 1213 276 Wysłany: 6 lipca 2019, 17:21 Kala wrote: Ja w pierwszej ciąży nagle bez powodu poryczałam się w pracy, aż musiałam się zwolnić. Na powrocie kupiłam test i wyszedł pozytyw na tydzień przed spodziewaną miesiączką. Także u mnie to był pierwszy objaw ciąży 😀 fizycznie nic nie czułam Ja właśnie poza zmęczeniem i zmiennością nastrojów fizycznie też nie bardzo Kita Nowa Postów: 2 0 Wysłany: 6 sierpnia 2019, 18:31 Ja jestem obecnie w 6+3 dni i też nic nie czuję. Moja pierwsza wizyta za 5 dni na prywatnej wizycie z USG. [konto usunięte] Wysłany: 7 sierpnia 2019, 08:26 Kita wrote: Ja jestem obecnie w 6+3 dni i też nic nie czuję. Moja pierwsza wizyta za 5 dni na prywatnej wizycie z USG. Ja nic nie czuje od samego początku ciąży A tu już zbliżam się do 12 tygodnia . Jeszcze do niedawna mocno panikowalam bo jak to tak bez objawów? Co tydzień latalam gdzieś na usg bo byłam pewna że jest coś nie tak, jednak serduszko za każdym razem pięknie bilo . Teraz wiem że może nie jest to norma ale zwyczajnie tak też się zdarza:-) Będzie dobrze Manna lubi tę wiadomość [konto usunięte] Wysłany: 13 sierpnia 2019, 08:29 Hej dziewczyny, 1 lipca miałam miesiączka, zazwyczaj moje cykle są co 32 dni. W jednym kalkulatorze wychodzi, że jestem w 6t1d, a w drugim 5t5d, który jest bliższy prawdy? Wczoraj też się przestraszyłem, bo temperatura mi spadła do A normalnie miałam Dodam, że już miałam ciążę biochemiczna...piersi raz mnie bolą bardziej raz mniej. Po nocy w ogóle...później w dzień trochę bardziej. Czy też tak macie? Czy temperatura skacze? [konto usunięte] Wysłany: 13 sierpnia 2019, 14:05 Fleurrr wrote: Hej dziewczyny, 1 lipca miałam miesiączka, zazwyczaj moje cykle są co 32 dni. W jednym kalkulatorze wychodzi, że jestem w 6t1d, a w drugim 5t5d, który jest bliższy prawdy? Wczoraj też się przestraszyłem, bo temperatura mi spadła do A normalnie miałam Dodam, że już miałam ciążę biochemiczna...piersi raz mnie bolą bardziej raz mniej. Po nocy w ogóle...później w dzień trochę bardziej. Czy też tak macie? Czy temperatura skacze? Zerknij na mój wykres z ovufriend zobacz moje temperatury. Nie martw się 😘😘😘 [konto usunięte] Wysłany: 13 sierpnia 2019, 14:14 Anetka32 wrote: Zerknij na mój wykres z ovufriend zobacz moje temperatury. Nie martw się 😘😘😘 Kochana jak to się sprawdza? Bo szczerze mówiąc, to wiem tyle, że potrafię dodać post A piersi? Raz bolały mnie? Teraz tak jakby w ogóle... [konto usunięte] Wysłany: 13 sierpnia 2019, 16:43 Fleurrr wrote: Kochana jak to się sprawdza? Bo szczerze mówiąc, to wiem tyle, że potrafię dodać post A piersi? Raz bolały mnie? Teraz tak jakby w ogóle... Kliknij w mój Nick przejdź np na wątek świeże staraczki jeszcze raz w mój Nick i pokaż wykres [konto usunięte] Wysłany: 13 sierpnia 2019, 17:11 Oj nie dziala [konto usunięte] Wysłany: 13 sierpnia 2019, 19:00
Witam, Od pewnego czasu, mianowicie odkąd wybuchła wojna na ukrainie, zdałem sobie sprawę z wielu rzeczy związanych ze mną. 1) Jeśli chodzi o sam wybuch wojny to zacząłem panikować. Najpierw myślałem o zabraniu rodziny i ucieczce do jakiegoś sąsiedniego kraju, cały czas panikowałem, wyobrażałem sobie że to jest jakiś koniec europy, że żyjemy w czasach, w których problemem życia codziennego jest to czy ktos ma like na facebooku czy instagramie i nagle wybucha wojna więc poczułem, taką słabość europy, jakoś wyobrażałem sobie, że bardzo łatwo jest ją po prostu zająć siłą. Następnie po upływnie dni tygodni zacząłem wątpić w całą tą sytuacje, w tą całą wojne. Najpierw masa wiadomości, ze rosja zbliża sie do Kijowa itd, nagle wycieczki rządzacych na Ukraine, aby spotkać się z prezydentem Ukrainy. Ciągłe informacje, które z czasem wydają się być fake newsami. To wszystko sprawia, że mam takie swoje dziwne myslenie o tej wojnie - że to jest jakaś jedna wielka ściema. To samo zresztą miałem z COVIDEM, dla mnie to jest coś co ktoś specjalnie wpuścił na świat. Do tego okazuje się, że po 3 latach wystarczy powiedzieć, że Pandemia się skończyła i nagle jej nie ma. To wszystko jest dla mnie takie dziwne. 2) Od 3 lat jestem w związku małżeńskim, pracujemy, żyjemy normalnie, a ja sobie jakoś zdałem sprawę, że nie umiem myśleć przyszłościowo. Jak normalne pary myślą, o tym aby zamieszkać na swoim, iść do przodu, myśleć o dzieciach itd, tak ja zauważyłem że moje życie było/jest bardzo automatyczne. Chodzenie do pracy i nic poza tym. Kupno mieszkania? - bez sensu, przeciez wiecznie się nie moga budować nowe mieszkania, na pewno będzie jakiś krach. Do takich wniosków dochodzę, ale jak trzeźwo na to spojrze to dochodzę równiez do wniosków, że w takim razie jaki jest sens życia? Skoro wszędzie widzę jakieś minusy, jakieś problemy gospodarcze kryzysy itd przez co nie potrafie iść z niczym do przodu. Jakoś tak w życiu wszystko idzie gładko bardzo, mieszkanie u znajomego praktycznie za darmo, jedzenie czesto bierzemy od rodziców, jak cokolwiek mi się dzieje, albo mojej żonie od razu moja mama załatwia nam badania czy to na krew czy cokolwiek, prowadzę działalność księgową jest moja ciocia wiec nic nie płacę, w domu zwykły internet - nie mam swojego, ciągne od sąsiadki za darmo. Wszystko jakoś jest takie nie zorganizowane przeze mnie, przez co te wszystkie czynności o których wspominam są dla mnie mega jakies stresujące i wydaje mi się cięzkie w ogarnięciu bo np gdyby coś mi się działo, mojej żonie czy komukolwiek z rodziny to nie mam pojęcia w jaki sposób mógłbym pozałatwiać jakieś badania czy coś takiego, czuje takie nieogarnianie świata. 3) Mam jakieś dziwne patrzenie na świat, zacząłem się fiksować tym, że jak to jest mozliwe że ludzie sobie radzą w życiu, że widzę mase patologii, która jakimś cudem funkcjonuje, że mieszkają w mieszkaniach i się zastanawiam jakim cudem, przeciez na to trzeba mieć pieniądze, skąd oni je mają. Jestem w sklepie, widzę wiele osób, które mega nieogarniają ale też funkcjonują zastanawiam się jak to jest możliwe. Kolejna rzecz, jak sobie pomyśle o ludziach dookoła, o sobie gdzie bede pracować w wieku lat 50 to nigdzie nie potrafie sobie siebie wyobrazić, z kim bym nie rozmawiał - nikomu się nie chce pracować, każdy ma dość swojej roboty, ale jak pytam czy mają jakąś alternatywe to niestety nikt nie ma. Co w tym jest dziwnego? To, że żyjemy w kraju gdzie niespełna 17mln osób według statysyk pracuje, więc czy nie powinno to byc takie jakieś proste, że ludzie dobrze wychowani, myślący, chcący czegoś od życia nie powinni mieć takiego stresu jaki ja mam? Tzn że jakbym stracił teraz robote to nie wiem co bym mógł innego robić, nie widzę aż tak dużej ilości tej pracy dookoła. Mam takie dziwne coś że wszędzie dookoła widzę mase ludzi, np byłem teraz w Krakowie no kurcze masa ogromna ilość ludzi i wszędzie dookoła widzę tylko ludzi i mieszkania, ale nie widzę miejsc pracy. Zgoda są sklepy np jest lodziarnia czy coś takiego ale to jest miejsce gdzie pracuje 1 osoba, a przychodzi np 1000. Cały czas widzę taki nadmiar ludzi nad ilością pracy przez co czuuje się jakis odrealniony od rzeczywistości. Czuję taką bezradność, że to wszystko jest jakieś "niemożliwe, nierealne", że jak to działa, że ja tracąc pracę wydaje mi się ze wylądowałbym na ulicy, a nie znam takich przypadków, żeby ktoś np miał dom, mieszkanie, pracę i nagle tracąc robote stracił wszystko. A ja się czuje taki nieogarnięty, leniwy? że nie umiałbym zadbać o mieszkanie, o ubranie się, prasowanie pranie itd. Nad tym punktem ubolewam najbardziej, gdyż w jakiś sposób zacząłem bać się ludzi. Nie jest to strach, ja wiem że oni istnieją, ale patrząc na tłumy ludzi, cały czas mam zagadkę, jak to jest że oni wszyscy gdzieś mają zatrudnienie, no jak, to jest niemożliwe. 4) Straciłem całkowicie emocje od jakiegos czasu, nie umiem się cieszyć, płakać, kochać. To wszystko jest takie dziwne.. 5) Od zawsze miałem problem z odpoczywaniem, dalej nie umiem odpoczywać, chociaż nie robie ostatnio za wiele bo mnie nic nie cieszy, ale chciałbym normalnie usiąść na kocu i mieć z tego przyjemność. 6) Mam problemy z koncentracją pamięcią (mam wrażenie, że od zawsze), czytam książke, rozdział po raz drugi a i tak nie potrafie sensownie streścić o czym on był. Po pracy na spokojnie przejrzę ten post raz jeszcze i poskładam go w bardziej spokojny format, tak aby dało się to lepiej czytać. Bardzo proszę o pomoc, troche mi się świat wali, a ja już nie wiem co ja mam robić i co to może być. Zacząłem chodzić do psychiatry, przepisał mi kwetiapinę 100mg oraz aciprex. Jest poprawa jeśli chodzi o sen, wcześniej przez 2/3msc praktycznie nie spałem w nocy. Chodzę równiez do psycholog, z jej słów padła diagnoza, że według niej nie jest to żadna schizofrenia, ani nic takiego lecz nerwica. Martwie się mocno, bo po prostu nie czuje, żeby w moim myśleniu coś się diametralnie zmieniło, mam wrażenie że całe życie taki byłem, tylko dorosłość, wojna itd uświadomiła mnie w tym, że mam jakieś problemy przez które nie potrafie żyć na 100%. Jest to okropnie dziwne uczucie, gdzie wydaje się ze jestem normalny, normalniejszy niż połowa społeczenstwa, a okazuje się ze moje myślenie mnie paraliżuje i ciężko mi jest żyć. Dodam że cofając się rok/dwa lata wstecz ogarniałem bardziej, umiałem sobie zorganizować dotacje na założenie firmy, umiałem zorganizowac sobie wyjazd tu tam, cieszyłem się z życia, z wakacji z dobrego jedzenia.
JA TO TAK CZUJĘ Lyrics[Refren: to tak czu-ję-ję-jęNie patrzę w tył, kiedy idę na szczytJa to tak czu-ję-ję-jęNie mów mi dziś jak powinienem żyć, ja to czuję jak[Zwrotka 1: Wersow]Ej, ja to tak czuję, choć nie lubię dram (dram!)Dawni przyjaciele na skrzynce mi robią spamJa mam swoich ludzi, na życie już mamy planBo-bo-bo tanecznym krokiem przebiegniemy przez ten lifeOh, dalej Nowy Jork i MiamiRóżne stany w bani, tak samo jak za oknamiEj, od zawsze mam różowo przed oczamiBo widzimy marzenia, ale nie widzimy granic[Zwrotka 2: Mini Majk]Zimna jest wódka, gorąca pupaAle przed majkiem stoję jak 2Pac (2Pac!)Nic mnie nie rusza, płynę na wersachRozpalam ogień we wszystkich sercachCałe życie było pod górę (górę!)Teraz pod nogami mam Chmurę (Chmurę!)Z Krzychem teraz wsiadam w tą furę (furę!)Lecimy po swoje, ja to tak czuję[Refren: to tak czu-ję-ję-jęNiе patrzę w tył, kiedy idę na szczytJa to tak czu-ję-ję-jęNie mów mi dziś jak powinienеm żyćJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, nikt, yeah[Zwrotka 3: Friz]Robię sobie flex, robię dla was kinoZmontowałem Ekipę, mów mi Tarantino (Friz!)Jeden na milion, no a w necie masa imionA ja im starszy, tym lepszy jak wino (wino!)Robię tylko to, co czuję sercemDawniej marzyłem, by zrobić sześć zer (cash!)Może więcej, teraz jadę MercemKiedyś może Lambo, może Rarri, może Bentley[Zwrotka 4: Tromba]Tromba Bomba, styl jak Mortal KombatZe mną jest ekipa, każdy z nich to dobra mordaWrzucamy to w sieć, nim wrzucimy to na kompaktSłuchaj tego na fonach i słuchaj tego na kompach (yeah!)Świeży styl na mnie zawsze widać tuPowoduje szok, tak samo jak Pikachu (pika-pi!)No stres, czarny Merc, szyba w dółMam na sobie dres, robię flex, robię uh[Refren: to tak czu-ję-ję-jęNie patrzę w tył, kiedy idę na szczytJa to tak czu-ję-ję-jęNie mów mi dziś jak powinienem żyćJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, nikt, yeah[Zwrotka 5: Poczciwy Krzychu]Krzychu wjeżdża i to jest sprawa wielka (tak jest!)Siedzę w M2, lecz to nie kawalerka (nie, nie!)Opada szczęka nie jednemu co zerkaPonad czterysta koni, dziewiętnaście cali felgaRobię skrrt, skrrt, skrrt! Weź to powiedzLecę sobie bokiem jak żużlowiec (ej, ej, ej, ej!)Lecę sobie tak o każdej porzePod kołami dym, a z tłumika leci ogień, uh, uh[Zwrotka 6: Patec]Wchodzi Patec i znów zabija nudę (nudę!)Za chwilę inżynier, a póki co jeszcze studentDo tego YouTuber i w sumie się nie gubię (nie, nie, nie!)Bo robię to czuję, no i robię to, co lubięJa to czuję, kiedy reszta spada z krzesłaRobię rewolucję zupełnie jak Magda Gessla' (aha!)J. Patecki, jest jeszcze jedna kwestiaZaparkuję wszędzie choć Picanto to nie Tesla[Refren: to tak czu-ję-ję-jęNie patrzę w tył, kiedy idę na szczytJa to tak czu-ję-ję-jęNie mów mi dziś jak powinienem żyćJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, niktJa to czuję jak nikt, nikt, nikt[Outro: to czuję jak nikt
tak ja nic nie czuje